niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 16
** Perspektywa Chestera **
- Bo nie będziesz mnie miał na co dzień - uśmiechnąłem się do niego .
piątek, 10 stycznia 2014
Rozdział 15
** CD PER... MIKE **
Obudziłem się rano, nie wiem jakim cudem głową w kiblu. Dave i Brad spali w wannie. Nie budziłem ich tak słodko wyglądali. Zszedłem na duł w kuchni na podłodze leżał Rob i Joe. Hmmm gdzie jest Chester ? - zadawałem sobie to pytanie i usłyszałem :
- I jak się spało w kiblu ? - zaśmiał się nie kto inny tylko Chazz .
- Zajebiście. Na serio polecam, chcesz spróbować ? - uśmiechnąłem się szeroko .
- Może innym razem - stwierdził i przytulił ledwo żywą Bognę .
- Siostra żyjesz ty jeszcze ? - zapytałem .
- Yhymmm... - powiedziała po czym poszła na górę do pokoju
Kilka minut później ...
- Kurwa baranie złaź ze mnie ! - z łazienki na górze było słychać krzyk Dave'a .
- Ja nie baran, jak już to owca deklu - zaśmiał się Bradzio .
- No niech Ci będzie Offczany - po tych słowach zeszli na duł ...
- A Ci co jeszcze śpią ? Już piętnasta - zdziwił się Brad wskazując na Joe'go i Roba .
- No raczej, chyba za dużo wypili - zaśmiał się Chester .
- No nie wiem. Ja pamiętam tylko jak wlekliśmy Mike'a na górę i wkładaliśmy mu łeb do kibla - powiedział Farrell.
- Nie no super to przez was mam smak kostki do kibla w ryju takie wielkie THX - udawałem, że się obraziłem .
- No nie spinaj się bo Ci gacie pękną - zaśmiał się Delson .
Dopiero teraz zorientowałem się, że jestem tylko w nich i biegam po domu bez spodni...
- Gdzie są moje spodnie ?! No gdzie ?! ... - darłem ryj na cały dom .
- Po co ich szukasz jak tu mieszkasz i możesz iść po inne - rzekł Joe z uśmiechem na twarzy budząc się .
- Ej no faktycznie. Głupi jestem - stwierdziłem .
- Nie jesteś głupi tylko niedorozwinięty - zaczął rechotać Chazz.
- Sam jesteś niedorocośtam ... - język mi się plątał .
- Idź lepiej się ubrać bo pierdolisz od rzeczy - stwierdził Hahn.
Weszłem do swojego pokoju, przebrałem się i spojrzałem w lustro. Zobaczyłem tam nie tylko swoje odbicie ale też i Benningtona...
- Co ty tu robisz ? - zapytałem .
- A stoję se a co ? - uśmiechnął się do mnie tak uroczo ... Kurwa co ja pierdole ...
- Okey.... - rzekłem po czym zszedłem z nim na duł .
- To co more jalkas plulba ? - zapytał ledwo stojący na nogach Rob .
- No chyba nie będzie pluby bo ty nawet pałeczek nie utrzymasz - zadrwiłem .
- Oj sperwalaj - rzucił i poszedł położyć się na kanapę...
Była godzina osiemnasta wszyscy wyszli ... No dobra nie wszyscy bo standardowo Chester został ...
Łooooo Panie ! ... Totalne dno ... ;_; może jak mnie coś najdzie to napisze ;)
Obudziłem się rano, nie wiem jakim cudem głową w kiblu. Dave i Brad spali w wannie. Nie budziłem ich tak słodko wyglądali. Zszedłem na duł w kuchni na podłodze leżał Rob i Joe. Hmmm gdzie jest Chester ? - zadawałem sobie to pytanie i usłyszałem :
- I jak się spało w kiblu ? - zaśmiał się nie kto inny tylko Chazz .
- Zajebiście. Na serio polecam, chcesz spróbować ? - uśmiechnąłem się szeroko .
- Może innym razem - stwierdził i przytulił ledwo żywą Bognę .
- Siostra żyjesz ty jeszcze ? - zapytałem .
- Yhymmm... - powiedziała po czym poszła na górę do pokoju
Kilka minut później ...
- Kurwa baranie złaź ze mnie ! - z łazienki na górze było słychać krzyk Dave'a .
- Ja nie baran, jak już to owca deklu - zaśmiał się Bradzio .
- No niech Ci będzie Offczany - po tych słowach zeszli na duł ...
- A Ci co jeszcze śpią ? Już piętnasta - zdziwił się Brad wskazując na Joe'go i Roba .
- No raczej, chyba za dużo wypili - zaśmiał się Chester .
- No nie wiem. Ja pamiętam tylko jak wlekliśmy Mike'a na górę i wkładaliśmy mu łeb do kibla - powiedział Farrell.
- Nie no super to przez was mam smak kostki do kibla w ryju takie wielkie THX - udawałem, że się obraziłem .
- No nie spinaj się bo Ci gacie pękną - zaśmiał się Delson .
Dopiero teraz zorientowałem się, że jestem tylko w nich i biegam po domu bez spodni...
- Gdzie są moje spodnie ?! No gdzie ?! ... - darłem ryj na cały dom .
- Po co ich szukasz jak tu mieszkasz i możesz iść po inne - rzekł Joe z uśmiechem na twarzy budząc się .
- Ej no faktycznie. Głupi jestem - stwierdziłem .
- Nie jesteś głupi tylko niedorozwinięty - zaczął rechotać Chazz.
- Sam jesteś niedorocośtam ... - język mi się plątał .
- Idź lepiej się ubrać bo pierdolisz od rzeczy - stwierdził Hahn.
Weszłem do swojego pokoju, przebrałem się i spojrzałem w lustro. Zobaczyłem tam nie tylko swoje odbicie ale też i Benningtona...
- Co ty tu robisz ? - zapytałem .
- A stoję se a co ? - uśmiechnął się do mnie tak uroczo ... Kurwa co ja pierdole ...
- Okey.... - rzekłem po czym zszedłem z nim na duł .
- To co more jalkas plulba ? - zapytał ledwo stojący na nogach Rob .
- No chyba nie będzie pluby bo ty nawet pałeczek nie utrzymasz - zadrwiłem .
- Oj sperwalaj - rzucił i poszedł położyć się na kanapę...
Była godzina osiemnasta wszyscy wyszli ... No dobra nie wszyscy bo standardowo Chester został ...
Łooooo Panie ! ... Totalne dno ... ;_; może jak mnie coś najdzie to napisze ;)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 14
W domu ...
- Nie no mam zajebiście mogę ręką ruszać ale nie czuję, że w ogóle coś w niej mam WTF ?! ...
- Dobra Chester nie spinaj się bo Ci żyłka pęknie ! - krzyknął Mike .
- Kurwa nie uspokoję się ! - wydarłem japę .
- Chazzy już proszę Cię jak nie chcesz się uspokoić dla Spike'a to dla mnie - powiedziała Bogna ten jej głos jest cudowny.
Uspokoiłem się ale co mi z tego jak zaraz po tym zadzwonił dzwonek do moich drzwi gdzie stał Błażej .
- Kurwa czego ty chcesz tutaj jeszcze ?! - zapytałem.
- Przeprosić Ciebie i pokazać Bognie, że już jej nie potrzebuję mam nową dziewczynę Samante - Kurwa lepsza od Bogny ... Chazz ogar masz ją i jest okey.
- Spoko możesz już sobie iść ? - zapytałem grzecznie.
- Nie ? - powiedział patrząc się na mnie jak na debila.
- To cześć - zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem .
- Znowu on ? - zapytała dziewczyna przytulając się do mnie.
- Tak znowu - odpowiedziałem biorąc ją na ręce i niosąc do łóżka na górę.
- Mike ty masz kanapę - zaśmiałem się złowieszczo .
- Ej ... - przerwałem mu .
- Ja u ciebie też na kanapie spałem więc proszę - zaśmiałem się i wszedłem z Bogną na górę.
W mojej sypialni...
Położyłem Bognę na łóżko i poszedłem do łazienki żeby się ogarnąć.
- Hej - rzuciłem z wejścia opierając się o futrynę w samym ręczniku .
- No witam pana Benningtona - rzekła dziewczyna siedząca w bluzie i krótkich spodenkach .
- Co pani tak się na mnie patrzy ? - powiedziałem i usiadłem na łóżko .
- Och panie Bennington jest pan cudowny te tatuaże, oczy i ogólnie wszystko - zaczęła jeździć palcem po moim torsie .
- Co pani planuje ? - zapytałem.
- Gorącą noc - odpowiedziała rzucając się na mnie.
Zacząłem ją namiętnie całować nie miała nic przeciwko była nawet za. Zdjąłem jej bluzę i spodenki, później odpiąłem stanik. Ona zaczęła odwijać mi powoli ręcznik z bioder ... Czułem się bosko.
Zdjęła go. Ja za to zdjąłem jej majtki ... I zaczęło się ''rozrabialiśmy'' dobre 30 minut. Odwróciłem się w stronę okna zobaczyłem tam postać, czarną postać miała coś w ręce a może lepiej to ujmę w kościach. Nie wiedziałem kto to był, kaptur na głowie... Postać ta wyglądała jak ksiądz. Pomrugałem kilka razy oczyma, nic to nie dało nadal tam stała hmmm ... lewitowała. Podszedłem do okna słyszałem słowa:
Moriere simul. Et non est reversa.
Nie wiedziałem w jakim to języku... po tych słowach postać zniknęła odwróciłem się z przerażeniem w stronę dziewczyny po czym ubrałem się i zszedłem niepewnie na duł.
Kurwa Mike śpi, więc on nie mógł stroić sobie żartów hmmm... obudzę go i mu powiem te słowa bo później zapomnę.
- Ej Spike wstawaj - potrząsnąłem nim .
- Hmmm ...? - mruknął.
- Musze Ci coś powiedzieć ważnego.
- Co jest tak ważne, że budzisz mnie o trzeciej nad ranem ? - zapytał przeciągając się .
- Słuchaj widziałem kogoś w oknie .
- Kogo ? - mruczał pod nosem.
- Nie wiem jakąś czarną postać wyglądała jak ksiądz.
- Chester coś ty ćpał ? - zapytał kolega.
- No nic. Ta postać mi tylko coś powiedział.
- Co ?! - spanikował Mike, było widać to na jego twarzy .
- No takie słowa : Moriere simul. Et non est reversa.
- Aha... Okey... - rzekł po czym nastała niezręczna cisza.
** Perspektywa Mike'a **
O kurwa, o kurwa. Chester w coś ty się wpakował - mówiłem sam do siebie .
- Idź spać na pewno Ci to pomoże - rzuciłem przerywając ciszę .
- Okey to idę. - powiedział i poszedł .
Nie ja mu nie powiem co to znaczy nie ... o nie chyba go pojebało doszczętnie... A może Błażej nie jest tylko zwykłym śmiertelnikiem...Hmmmm... Nie to nie może być prawda ! - biłem się z myślami.
ósma rano ...
Chester z Bogną zeszli na duł a ja zastanawiałem się jak ukryć zaniepokojenie na twarzy .
- Stary faktycznie wystarczyło się przespać - zaśmiał się razem z Bogną a ja zrobiłem głupią minę.
- No widzisz doktor Mike zawsze ma rację - uśmiechnąłem się sztucznie.
- Ej doktorku mam sprawę do Ciebie.
- Słucham panie yyy... Bennington - rzekłem śmiejąc się .
- No widzi pan widzę nieraz jak Phoenix, Joe, Brad i Rob skaczą na ogromnych zającach nie ogarniam tego a pan ?
- No widzi pan to jest tak, że oni pana prześladują i zachęcają do kicania razem z nimi - prawię wybuchnąłem śmiechem .
- Pan taki mądry to niech pan powie czemu także widzę Farrella na wielorybach, jednorożcach i kutasach. Tak kutasach ! - wydarł się .
- No... no .. To jest bardziej skomplikowany przypadek cierpi pan na Daveostopokorozjofobię ( Tak wiem, że korozja to rdzewienie ) - rzekłem pukając długopisem w blat stołu .
- Łoooo panie, jestem przerażony !
- No widzisz drogi przyjacielu tak to bywa - poklepałem Chazza w ramię .
Bogna leżała na podłodze i nie mogła opanować śmiechu... Ja się jej nie dziwię bo sam się rzuciłem po tym na podłogę i zacząłem się turlać jak drops do Betlejem .
Minął cały dzień ... Chester po kolacji wyciągnął alkohol piliśmy ile wlezie w pewnym momencie ...
- Pójdźmy wszyscy doo lodówki po kiełbaski i parówkii pooowitajmy mieeeelonego i kotleta schaaabowego, pooowitajmy mieeelonego i kootleta schabowegoo - Chester darł ryj na cały dom.
- Przybieżeli do M1 złodzieje zajebali telewizor i wierze chwała alkoholowi chwała alkoholowi a whisky na ziemi ... - jebało mnie równo ...
- Wśród nocnej ciszy
Mecz się rozgrywa
Wstańcie kibice
USA przegrywa.
Weźcie kije i badyle
rozwalimy Niemcom ryje.
Z wielkiej radości
Z wielkiej radości.
Poszli znaleźli
Bramkarza w rowie
Z podbitym okiem
Siekierą w głowie
Że to pedał kopa dali
A na koniec obsikali
Z wielkiej radości
Z wielkiej radości. - Śpiewaliśmy z Chazzem równo Bogna leżała i ze śmiechu padała ...
( Chodzi o hokej jak coś )
Urwał mi się film w pewnym momejcie ... Obudziłem się rano i zacząłem myśleć.
Co ja robiłem ?
Co piłem ?
Gdzie Chazz ?
Gdzie Boguś ?
WTF co się dzieje ?
Powiedzieć Chazzowi co to znaczy ... Hmmm lepiej nie pierdole sam niech se znajdzie...
Nagle wleciał cały zespół do chaty .
- Siemano ! - wydarli się i zdziwili się.
- Co wyście tutaj robili ? - zapytał Joe podając mi rękę żebym się podniósł
- Pójćmy wsysy do lotófki po kielbasy i palófki - Chester zleciał ze schodów z flaszką w łapie ...
- Wy się tutaj tak bawicie i nas nie zapraszacie nie no FOCH ! - krzyknął Brad .
- Oooo cześć kutasie - Chester upuścił butelkę i podał rękę Farrellowi .
- Nie jestem kutasem pedale ! - krzyknął Dave śmiejąc się ...
- Dobra Chazzy przestań udawać zaśmiała się schodząc na duł Bogna .
- Łoooo a co to za panienka ? - zapytał Rob .
- Moja sis - powiedziałem .
- A moja dziewczyna wara ! - wydarł się Chazz śmiejąc się zasłaniając ją .
My geniusze znowu wieczór i picie ehhh ... Bosko ...
- Nie no mam zajebiście mogę ręką ruszać ale nie czuję, że w ogóle coś w niej mam WTF ?! ...
- Dobra Chester nie spinaj się bo Ci żyłka pęknie ! - krzyknął Mike .
- Kurwa nie uspokoję się ! - wydarłem japę .
- Chazzy już proszę Cię jak nie chcesz się uspokoić dla Spike'a to dla mnie - powiedziała Bogna ten jej głos jest cudowny.
Uspokoiłem się ale co mi z tego jak zaraz po tym zadzwonił dzwonek do moich drzwi gdzie stał Błażej .
- Kurwa czego ty chcesz tutaj jeszcze ?! - zapytałem.
- Przeprosić Ciebie i pokazać Bognie, że już jej nie potrzebuję mam nową dziewczynę Samante - Kurwa lepsza od Bogny ... Chazz ogar masz ją i jest okey.
- Spoko możesz już sobie iść ? - zapytałem grzecznie.
- Nie ? - powiedział patrząc się na mnie jak na debila.
- To cześć - zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem .
- Znowu on ? - zapytała dziewczyna przytulając się do mnie.
- Tak znowu - odpowiedziałem biorąc ją na ręce i niosąc do łóżka na górę.
- Mike ty masz kanapę - zaśmiałem się złowieszczo .
- Ej ... - przerwałem mu .
- Ja u ciebie też na kanapie spałem więc proszę - zaśmiałem się i wszedłem z Bogną na górę.
W mojej sypialni...
Położyłem Bognę na łóżko i poszedłem do łazienki żeby się ogarnąć.
- Hej - rzuciłem z wejścia opierając się o futrynę w samym ręczniku .
- No witam pana Benningtona - rzekła dziewczyna siedząca w bluzie i krótkich spodenkach .
- Co pani tak się na mnie patrzy ? - powiedziałem i usiadłem na łóżko .
- Och panie Bennington jest pan cudowny te tatuaże, oczy i ogólnie wszystko - zaczęła jeździć palcem po moim torsie .
- Co pani planuje ? - zapytałem.
- Gorącą noc - odpowiedziała rzucając się na mnie.
Zacząłem ją namiętnie całować nie miała nic przeciwko była nawet za. Zdjąłem jej bluzę i spodenki, później odpiąłem stanik. Ona zaczęła odwijać mi powoli ręcznik z bioder ... Czułem się bosko.
Zdjęła go. Ja za to zdjąłem jej majtki ... I zaczęło się ''rozrabialiśmy'' dobre 30 minut. Odwróciłem się w stronę okna zobaczyłem tam postać, czarną postać miała coś w ręce a może lepiej to ujmę w kościach. Nie wiedziałem kto to był, kaptur na głowie... Postać ta wyglądała jak ksiądz. Pomrugałem kilka razy oczyma, nic to nie dało nadal tam stała hmmm ... lewitowała. Podszedłem do okna słyszałem słowa:
Moriere simul. Et non est reversa.
Nie wiedziałem w jakim to języku... po tych słowach postać zniknęła odwróciłem się z przerażeniem w stronę dziewczyny po czym ubrałem się i zszedłem niepewnie na duł.
Kurwa Mike śpi, więc on nie mógł stroić sobie żartów hmmm... obudzę go i mu powiem te słowa bo później zapomnę.
- Ej Spike wstawaj - potrząsnąłem nim .
- Hmmm ...? - mruknął.
- Musze Ci coś powiedzieć ważnego.
- Co jest tak ważne, że budzisz mnie o trzeciej nad ranem ? - zapytał przeciągając się .
- Słuchaj widziałem kogoś w oknie .
- Kogo ? - mruczał pod nosem.
- Nie wiem jakąś czarną postać wyglądała jak ksiądz.
- Chester coś ty ćpał ? - zapytał kolega.
- No nic. Ta postać mi tylko coś powiedział.
- Co ?! - spanikował Mike, było widać to na jego twarzy .
- No takie słowa : Moriere simul. Et non est reversa.
- Aha... Okey... - rzekł po czym nastała niezręczna cisza.
** Perspektywa Mike'a **
O kurwa, o kurwa. Chester w coś ty się wpakował - mówiłem sam do siebie .
- Idź spać na pewno Ci to pomoże - rzuciłem przerywając ciszę .
- Okey to idę. - powiedział i poszedł .
Nie ja mu nie powiem co to znaczy nie ... o nie chyba go pojebało doszczętnie... A może Błażej nie jest tylko zwykłym śmiertelnikiem...Hmmmm... Nie to nie może być prawda ! - biłem się z myślami.
ósma rano ...
Chester z Bogną zeszli na duł a ja zastanawiałem się jak ukryć zaniepokojenie na twarzy .
- Stary faktycznie wystarczyło się przespać - zaśmiał się razem z Bogną a ja zrobiłem głupią minę.
- No widzisz doktor Mike zawsze ma rację - uśmiechnąłem się sztucznie.
- Ej doktorku mam sprawę do Ciebie.
- Słucham panie yyy... Bennington - rzekłem śmiejąc się .
- No widzi pan widzę nieraz jak Phoenix, Joe, Brad i Rob skaczą na ogromnych zającach nie ogarniam tego a pan ?
- No widzi pan to jest tak, że oni pana prześladują i zachęcają do kicania razem z nimi - prawię wybuchnąłem śmiechem .
- Pan taki mądry to niech pan powie czemu także widzę Farrella na wielorybach, jednorożcach i kutasach. Tak kutasach ! - wydarł się .
- No... no .. To jest bardziej skomplikowany przypadek cierpi pan na Daveostopokorozjofobię ( Tak wiem, że korozja to rdzewienie ) - rzekłem pukając długopisem w blat stołu .
- Łoooo panie, jestem przerażony !
- No widzisz drogi przyjacielu tak to bywa - poklepałem Chazza w ramię .
Bogna leżała na podłodze i nie mogła opanować śmiechu... Ja się jej nie dziwię bo sam się rzuciłem po tym na podłogę i zacząłem się turlać jak drops do Betlejem .
Minął cały dzień ... Chester po kolacji wyciągnął alkohol piliśmy ile wlezie w pewnym momencie ...
- Pójdźmy wszyscy doo lodówki po kiełbaski i parówkii pooowitajmy mieeeelonego i kotleta schaaabowego, pooowitajmy mieeelonego i kootleta schabowegoo - Chester darł ryj na cały dom.
- Przybieżeli do M1 złodzieje zajebali telewizor i wierze chwała alkoholowi chwała alkoholowi a whisky na ziemi ... - jebało mnie równo ...
- Wśród nocnej ciszy
Mecz się rozgrywa
Wstańcie kibice
USA przegrywa.
Weźcie kije i badyle
rozwalimy Niemcom ryje.
Z wielkiej radości
Z wielkiej radości.
Poszli znaleźli
Bramkarza w rowie
Z podbitym okiem
Siekierą w głowie
Że to pedał kopa dali
A na koniec obsikali
Z wielkiej radości
Z wielkiej radości. - Śpiewaliśmy z Chazzem równo Bogna leżała i ze śmiechu padała ...
( Chodzi o hokej jak coś )
Urwał mi się film w pewnym momejcie ... Obudziłem się rano i zacząłem myśleć.
Co ja robiłem ?
Co piłem ?
Gdzie Chazz ?
Gdzie Boguś ?
WTF co się dzieje ?
Powiedzieć Chazzowi co to znaczy ... Hmmm lepiej nie pierdole sam niech se znajdzie...
Nagle wleciał cały zespół do chaty .
- Siemano ! - wydarli się i zdziwili się.
- Co wyście tutaj robili ? - zapytał Joe podając mi rękę żebym się podniósł
- Pójćmy wsysy do lotófki po kielbasy i palófki - Chester zleciał ze schodów z flaszką w łapie ...
- Wy się tutaj tak bawicie i nas nie zapraszacie nie no FOCH ! - krzyknął Brad .
- Oooo cześć kutasie - Chester upuścił butelkę i podał rękę Farrellowi .
- Nie jestem kutasem pedale ! - krzyknął Dave śmiejąc się ...
- Dobra Chazzy przestań udawać zaśmiała się schodząc na duł Bogna .
- Łoooo a co to za panienka ? - zapytał Rob .
- Moja sis - powiedziałem .
- A moja dziewczyna wara ! - wydarł się Chazz śmiejąc się zasłaniając ją .
My geniusze znowu wieczór i picie ehhh ... Bosko ...
Ja nic nie ćpałam jak coś no chyba, że liczy się pół kilo mandarynek i 4 paczuszki Haribo ;) xD...
Alis masz i nie mrucz i kolejny brak weny całkowity wydusiłaś ze mnie wszystko.
https://www.facebook.com/pages/Linkin-Park-Forever/1442447329312296 - MOJA STRONKA
https://www.facebook.com/groups/432887366840345/ - A TUTAJ SIĘ WPISYWAĆ ! <3
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 13
Rano u Mike'a ...
Spałem na kanapie więc nie zbyt było to wygodne no ale zawsze lepsza kanapa niż podłoga ...
Wstałem o szóstej więc poszedłem do kuchni zrobić sobie kawę i jakieś kanapki. Usłyszałem, że ktoś schodzi po schodach, zorientowałem się, że to nie Spike bo on chodzi jak słoń a te kroki były takie delikatne .
- Hej - powiedziała dziewczyna która przytuliła się do mnie - KOCHAM JĄ ! ... No dobra bez jaj nie będę krzyczał .
- Cześć. Jak się spało, chcesz kawy ? - bosz co ja w ogóle pierdole * FACEPALM * ...
- Spało się świetnie - pomrugała słodko oczkami, jak robisz to też poproszę - powiedziała z uśmiechem .
Usiedliśmy na kanapie, gadaliśmy o wszystkim, znowu mnie pocałowała awwwwww dlaczego ja mam taką podnietę ... Głupi Chester, głupi - Boże co ja ćpałem... a już wiem Haribo dwie paczki .
- Patrz idzie słoń - uśmiechnąłem się w stronę Bogny, po czym spojrzałem na Shinode i zacząłem się śmiać, turlać .
- Stary coś ty ćpał ? - zapytał Mike.
- Ja nic... no chyba, że Haribo się zalicza, ty chyba przeholowałeś - zacząłem się śmiać wniebogłosy razem z Bogną .
- Że ja ?! - zdziwił się przyjaciel.
- Nie... Krwawa Marry ... Idź do lustra - powiedziałem ledwo powstrzymując śmiech .
- Boże co wyście zrobili z tym lustrem ?! - krzyknął i przybiegł z powrotem do salonu.
- My nic ty tak wyglądasz - usiadłem po turecku i wytykałem go palcami jak małe dziecko ... Za dużo Haribo ...
- Udowodnić mi tu i teraz, że w tym lustrze to byłem ja - rzekł krzyżując ręce na piersi .
- Masz i podziwiaj - stwierdziła dziewczyna podając Mike'owi kieszonkowe lusterko .
- Ja pierdole wyglądam jak straszydło ! - wrzasnął .
- No co ty nie powiesz ?! - znowu się śmiałem jak pojebany.
Mike poszedł się ogarnąć i wrócił po kilku minutach. Zadzwonił dzwonek i poszedł otworzyć.
- Czego ty tu jeszcze chcesz ?! - krzyknął na człowieka który stał w drzwiach ... to był Błażej ... Podszedłem do przyjaciela a ten się odsunął trochę .
- Po... po ... pogadać - wymruczał jąkając się blondyn.
- O czym ? - zapytałem, wyszliśmy ze Spike'iem na zewnątrz i zamknęliśmy drzwi .
- Bogna jest moja śmieciu ! - zbliżył się o dwa kroki w moją stronę .
- Śmieciu ?! - znowu ta moja wściekłość nie dawała mi spokoju, Mike podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy ...
- Uspokój się idioto - wyszeptał mi do ucha.
- Słuchaj jak ja Ci zaraz rozjebie tą twoją pikną twarzyczkę to Cię matka nie pozna .
- Mike idź do środka - powiedziałem opanowany a przyjaciel zrobił to co powiedziałem.
- Dobra słuchaj gnojku jak ja Ci... - trzymałem go za szmaty... nie dokończyłem, poczułem jak coś wbija mi się w lewą łopatkę... Ten debil miał nóż przy sobie...
- To co żegnam - powiedział drwiąco po czym zadzwonił dzwonkiem do domu ... ja upadłem na plecy co sprawiło mi jeszcze większy ból ...
- Kurwa Chester ! - wydarł się z wejścia
Wziął mnie podniósł za bluzkę i zawlekł mnie do domu ...
- Bogna dzwoń po karetkę ! - podniósł ton ... Dla mnie brzmiało to tak ,, Bogna dawaj setkę "
Po kilku minutach była pod domem Shinody .
Przewieźli mnie do szpitala, już w drodze do niego wyciągnęli mi to gówno .
W szpitalu ...
- Stracił pan trochę krwi ale jest w porządku - powiedział lekarz który skłamał ...
- Panie Shinoda pańskiemu koledze nic nie będzie ale został przecięty mięsień który odpowiada za czucie w ręce. - powiedział ten sam doktorek ...
- Dobrze rozumiem - odparł ...
Widziałem przez szybę jak Bogna płacze i wtula się w Mike'a, coś było nie tak ... I nie to, że zrobiłem się zazdrosny ...
Przyszli weseli do sali i usiedli ...
- Spike co jest wiem, że ten patafian w kitlu okłamał mnie. Dalej mów prawdę... Powiedział to co miał do powiedzenia...
Zostałem kilka dni na obserwacji w tym zasranym szpitalu ... Ehhh... już mam dość.
Krótki i do dupy ;_; ... :c
środa, 1 stycznia 2014
Rozdział 12
Farrell mnie dzisiaj wkurwił i to jest człowiek który ma rozum. Hmmmm coś mi nie pasowało w tym, ten jego błysk w oku coś nie tak. Zaraz przecież. Te oczy takie pełne. Powiększone źrenice. Ha wiem co ! Ten debil ćpał, kurwa a ja go sprałem. Mike go za drzwi wywalił no nie a trzeba było mu pomóc. Fuck !
Napisze sms do Shinody : Stary słuchaj potraktowaliśmy Dave'a jak śmiecia a on był naćpany. Czaisz to ten człowiek ćpał !
Kurwa jak to ćpał jak do tego dotarłeś ?! - odpisał .
Wyjaśnie Ci jutro. - wysłałem.
Rano ...
Idę do Mike'a nie mam i tak nic do roboty. Hmmm ... No no Bennington wmawiaj sobie, że do Spike'a a na prawdę to do Bogny. Nie ma czasu teraz myśleć. Poszedłem pod zimny prysznic, który zmył ze mnie wszystkie myśli, czułem się lepiej. Poszedłem do pokoju wyszperałem z szafy czerwoną koszulę w kratę, białą bluzkę i czarne jeansy. Ubrałem się, wciągnąłem czarne , brudne od błota glany i poszedłem do Spike'a.
- Siema Mike - powiedziałem kumplowi, który przywitał mnie w drzwiach.
- Siemano właź śmiało - rzekł .
W salonie siedziała uradowana Bogna. Cieszyłem się, że ją zobaczę ale Shinoda zabrał mnie najpierw na rozmowę ...
- Jak to Dave ćpał ?! - wydarł się.
- No normalnie. Pamiętasz jak ja ćpałem miałem powiększone źrenice i moje oczy były takie pełne ? - zapytałem .
- No tak, ale co to ma do rzeczy ?! - był zdenerwowany, chodził po pokoju w te i na zad.
- To ma do rzeczy, że on miał takie oczy ! - olśniłem go.
- Kurwa a ja go wywaliłem z chaty ... - chwycił się za głowę i usiadł po turecku na ziemi.
- Ty wywaliłeś a ja mu szczękę wystawiłem ... - zrobiłem głupią minę.
5 minut później podeszła do mnie Bogna i się we mnie wtuliła, w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Jest Bogna ? - zapytał dość niski blondynek Mike'a.
- No... - nie zdążył dokończyć .
- Nie nie ma mnie tu ! - krzyknęła wystraszona dziewczyna, podbiegła do drzwi i je zatrzasnęła .
- Hej co Ci ? - zapytałem zatroskany .
- Nic. - powiedziała to po czym spłynęła jej łza po policzku .
- No widzę, że coś się stało. Kto to był ? - dopytywałem podnosząc jej głowę do góry, żeby spojrzała mi w oczy.
- Nikt ważny Chester nie przejmuj się - rzekła .
** Perspektywa Bogny **
No kurwa nie powiem im, że to był Błażej. Jakim cudem on mnie tutaj znalazł, specjalnie wyjechałam, żeby od niego uciec a on mnie po kurwa dniu znajduje. DaFuck ?!
- Powiedz mi proszę - zwrócił się do mnie brat, który patrzył na mnie i Chazza jak na pedałów .
- Mike proszę Cię nie karz mi mówić - powiedziałam cicho i wtuliłam się w tors Chestera.
Staliśmy tak jeszcze kilka minut po czym usiedliśmy na kanapie. Trzymałam Benningtona za rękę, przeszkadzało trochę w tym to gówno na rzepy ale nie mam na co narzekać. Chazzy wydawał się szczęśliwy .
- Chcecie coś do picia ? - zapytał Spike stojący w kuchni .
- Chcesz coś ? - zapytał patrząc się na mnie Chazz.
- Cole - odpowiedziałam nie odrywając od niego wzroku.
- Mike dwa razy cole ! - wydarł się .
- No co się tak patrzysz człowieka nie widziałaś ? - Chester zrobił głupią minę i zaczął się śmiać wniebogłosy.
- No takiego jak ty to nie Panie Bennington - zaczęłam się wygłupiać .
- Ah... Pani Shinoda niech panią oczy nie zaczną palić od takiego pięknego widoku jak ja - Chazz ściągnął koszulkę i przejechał ręką po swoich włosach
- Jakie pan ma piękne tatuaże - popatrzyłam się na nie po czym zaczęłam jeździć palcem po nagim torsie mężczyzny .
Wydurnialiśmy się tak jeszcze dobre trzy minuty, Mike leżał na podłodze w kuchni i się śmiał tak głośno, że pies sąsiada zaczął szczekać .
- Mike a ty co downa masz ?! - zapytał kładąc się na ziemi Chester.
Boże z jakimi ja debilami żyję - schowałam twarz w dłonie i zaczęłam się śmiać ...
Dzwonek do drzwi Spike wstał otworzyć...
- Człowieku błagam daj mi pogadać z Bogną proszę wiem, że ty mnie nie znasz ani ja Ciebie ale daj mi z nią pogadać - usłyszałam głos Błażeja, wychyliłam się zza futryny i zobaczyłam jak on klęczy na progu i ciągnie Mike'a za nogawkę .
- Yyyy... kolego w dupie Ci się poprzewracało ?! - zapytał go Minoda.
- Nie. Proszę daj mi wejść albo ją zawołaj - ten debil prawie ryczał WTF ?!
- No niech Ci będzie ale wstań i nie rób sobie siary - powiedział Mikey .
- Pojebało Cię ? Ja nie chce z nim gadać ! - krzyknęłam na brata.
- Boguś idź proszę - powiedział do mnie błagalnym wzrokiem. Widziałam minę Chestera, był zazdrosny widać to było od razu ...
Wyszłam na zewnątrz do Błażeja ...
- Co chcesz ? - zapytałam patrząc w chmury .
- Ja chcę Cię przeprosić i poprosić, żebyś do mnie wróciła - odrzekł a mnie zamurowało .
- No chyba Cię matka nie kocha ! Po tym co mi zrobiłeś, zapomnij .
- No ale Bogna proszę Cię - wymruczał.
- Nie !
- Ale dlaczego, byłem dobrym chłopakiem, kupowałem Ci co chciałaś, nigdy nie narzekałaś. - mówił to klęcząc...
- No tak byłeś dopóki mnie nie zdradziłeś !
- No ale skarbie ... - mówił.
- Nie żadne skarbie. Wynoś się !
- A co mi takiego zrobisz ?! - krzyknął przyduszając mnie do drzwi które na szczęście trzasnęły .
- Puść mnie ! - krzyczałam jak najgłośniej .
- Zamknij się ! - zaczął mnie całować i wkładać ręce pod bluzkę ...
W tym samym czasie ... Chester ...
- Kurwa Mike on na nią krzyczy !
- To idź tam, w końcu to nie ja chce zostać jej chłopakiem - powiedział Spike
- Zostaw ją ! - podbiegłem do Błażeja i mu przyjebałem z tego gówna co miałem na ręce w nos ...
- I co gówno mi zrobisz wytatuowany debilu ! - krzyknął blondyn .
- A chcesz zobaczyć co Ci zrobię ?! - byłem wściekły czułem jak się we mnie coś gotuje, podbiegł Mike i rozdzielił nas. Karzeł wyszedł z terenu Shinody .
Wziąłem siedzącą na progu, wystraszoną Bognę i zaniosłem ją do salonu ...
- Dzięki Ci Chester - powiedziała i mnie pocałowała w usta awwwwww... to było cudne .
- Widzisz zawszę się przydaję - uśmiechnąłem się i stanąłem niczym Supermen .
Zbliżała się godzina dwunasta w nocy, czas szybko minął ponieważ oglądaliśmy horrory. Bogna zasnęła wtulona we mnie .
- Idź ją zanieś do pokoju - wyszeptał Mike .
- Okey - odpowiedziałem i poszedłem na górę.
Położyłem ją delikatnie na łóżku, przykryłem kocem i pocałowałem w czoło, po czym zamknąłem drzwi i wyszedłem.
Nocowałem u Spike'a, nie chciało mi się wracać o tej godzinie do domu ...
Błażej tak łatwo nie odpuści ! ... Będzie się trochę działo <3 ... Napisałam ten rozdział dzięki Alis Kjedyś Szinołda. która marudziła mi codziennie żebym coś napisała <3 wielkie THX dla Cb ;)
Napisze sms do Shinody : Stary słuchaj potraktowaliśmy Dave'a jak śmiecia a on był naćpany. Czaisz to ten człowiek ćpał !
Kurwa jak to ćpał jak do tego dotarłeś ?! - odpisał .
Wyjaśnie Ci jutro. - wysłałem.
Rano ...
Idę do Mike'a nie mam i tak nic do roboty. Hmmm ... No no Bennington wmawiaj sobie, że do Spike'a a na prawdę to do Bogny. Nie ma czasu teraz myśleć. Poszedłem pod zimny prysznic, który zmył ze mnie wszystkie myśli, czułem się lepiej. Poszedłem do pokoju wyszperałem z szafy czerwoną koszulę w kratę, białą bluzkę i czarne jeansy. Ubrałem się, wciągnąłem czarne , brudne od błota glany i poszedłem do Spike'a.
- Siema Mike - powiedziałem kumplowi, który przywitał mnie w drzwiach.
- Siemano właź śmiało - rzekł .
W salonie siedziała uradowana Bogna. Cieszyłem się, że ją zobaczę ale Shinoda zabrał mnie najpierw na rozmowę ...
- Jak to Dave ćpał ?! - wydarł się.
- No normalnie. Pamiętasz jak ja ćpałem miałem powiększone źrenice i moje oczy były takie pełne ? - zapytałem .
- No tak, ale co to ma do rzeczy ?! - był zdenerwowany, chodził po pokoju w te i na zad.
- To ma do rzeczy, że on miał takie oczy ! - olśniłem go.
- Kurwa a ja go wywaliłem z chaty ... - chwycił się za głowę i usiadł po turecku na ziemi.
- Ty wywaliłeś a ja mu szczękę wystawiłem ... - zrobiłem głupią minę.
5 minut później podeszła do mnie Bogna i się we mnie wtuliła, w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Jest Bogna ? - zapytał dość niski blondynek Mike'a.
- No... - nie zdążył dokończyć .
- Nie nie ma mnie tu ! - krzyknęła wystraszona dziewczyna, podbiegła do drzwi i je zatrzasnęła .
- Hej co Ci ? - zapytałem zatroskany .
- Nic. - powiedziała to po czym spłynęła jej łza po policzku .
- No widzę, że coś się stało. Kto to był ? - dopytywałem podnosząc jej głowę do góry, żeby spojrzała mi w oczy.
- Nikt ważny Chester nie przejmuj się - rzekła .
** Perspektywa Bogny **
No kurwa nie powiem im, że to był Błażej. Jakim cudem on mnie tutaj znalazł, specjalnie wyjechałam, żeby od niego uciec a on mnie po kurwa dniu znajduje. DaFuck ?!
- Powiedz mi proszę - zwrócił się do mnie brat, który patrzył na mnie i Chazza jak na pedałów .
- Mike proszę Cię nie karz mi mówić - powiedziałam cicho i wtuliłam się w tors Chestera.
Staliśmy tak jeszcze kilka minut po czym usiedliśmy na kanapie. Trzymałam Benningtona za rękę, przeszkadzało trochę w tym to gówno na rzepy ale nie mam na co narzekać. Chazzy wydawał się szczęśliwy .
- Chcecie coś do picia ? - zapytał Spike stojący w kuchni .
- Chcesz coś ? - zapytał patrząc się na mnie Chazz.
- Cole - odpowiedziałam nie odrywając od niego wzroku.
- Mike dwa razy cole ! - wydarł się .
- No co się tak patrzysz człowieka nie widziałaś ? - Chester zrobił głupią minę i zaczął się śmiać wniebogłosy.
- No takiego jak ty to nie Panie Bennington - zaczęłam się wygłupiać .
- Ah... Pani Shinoda niech panią oczy nie zaczną palić od takiego pięknego widoku jak ja - Chazz ściągnął koszulkę i przejechał ręką po swoich włosach
- Jakie pan ma piękne tatuaże - popatrzyłam się na nie po czym zaczęłam jeździć palcem po nagim torsie mężczyzny .
Wydurnialiśmy się tak jeszcze dobre trzy minuty, Mike leżał na podłodze w kuchni i się śmiał tak głośno, że pies sąsiada zaczął szczekać .
- Mike a ty co downa masz ?! - zapytał kładąc się na ziemi Chester.
Boże z jakimi ja debilami żyję - schowałam twarz w dłonie i zaczęłam się śmiać ...
Dzwonek do drzwi Spike wstał otworzyć...
- Człowieku błagam daj mi pogadać z Bogną proszę wiem, że ty mnie nie znasz ani ja Ciebie ale daj mi z nią pogadać - usłyszałam głos Błażeja, wychyliłam się zza futryny i zobaczyłam jak on klęczy na progu i ciągnie Mike'a za nogawkę .
- Yyyy... kolego w dupie Ci się poprzewracało ?! - zapytał go Minoda.
- Nie. Proszę daj mi wejść albo ją zawołaj - ten debil prawie ryczał WTF ?!
- No niech Ci będzie ale wstań i nie rób sobie siary - powiedział Mikey .
- Pojebało Cię ? Ja nie chce z nim gadać ! - krzyknęłam na brata.
- Boguś idź proszę - powiedział do mnie błagalnym wzrokiem. Widziałam minę Chestera, był zazdrosny widać to było od razu ...
Wyszłam na zewnątrz do Błażeja ...
- Co chcesz ? - zapytałam patrząc w chmury .
- Ja chcę Cię przeprosić i poprosić, żebyś do mnie wróciła - odrzekł a mnie zamurowało .
- No chyba Cię matka nie kocha ! Po tym co mi zrobiłeś, zapomnij .
- No ale Bogna proszę Cię - wymruczał.
- Nie !
- Ale dlaczego, byłem dobrym chłopakiem, kupowałem Ci co chciałaś, nigdy nie narzekałaś. - mówił to klęcząc...
- No tak byłeś dopóki mnie nie zdradziłeś !
- No ale skarbie ... - mówił.
- Nie żadne skarbie. Wynoś się !
- A co mi takiego zrobisz ?! - krzyknął przyduszając mnie do drzwi które na szczęście trzasnęły .
- Puść mnie ! - krzyczałam jak najgłośniej .
- Zamknij się ! - zaczął mnie całować i wkładać ręce pod bluzkę ...
W tym samym czasie ... Chester ...
- Kurwa Mike on na nią krzyczy !
- To idź tam, w końcu to nie ja chce zostać jej chłopakiem - powiedział Spike
- Zostaw ją ! - podbiegłem do Błażeja i mu przyjebałem z tego gówna co miałem na ręce w nos ...
- I co gówno mi zrobisz wytatuowany debilu ! - krzyknął blondyn .
- A chcesz zobaczyć co Ci zrobię ?! - byłem wściekły czułem jak się we mnie coś gotuje, podbiegł Mike i rozdzielił nas. Karzeł wyszedł z terenu Shinody .
Wziąłem siedzącą na progu, wystraszoną Bognę i zaniosłem ją do salonu ...
- Dzięki Ci Chester - powiedziała i mnie pocałowała w usta awwwwww... to było cudne .
- Widzisz zawszę się przydaję - uśmiechnąłem się i stanąłem niczym Supermen .
Zbliżała się godzina dwunasta w nocy, czas szybko minął ponieważ oglądaliśmy horrory. Bogna zasnęła wtulona we mnie .
- Idź ją zanieś do pokoju - wyszeptał Mike .
- Okey - odpowiedziałem i poszedłem na górę.
Położyłem ją delikatnie na łóżku, przykryłem kocem i pocałowałem w czoło, po czym zamknąłem drzwi i wyszedłem.
Nocowałem u Spike'a, nie chciało mi się wracać o tej godzinie do domu ...
Błażej tak łatwo nie odpuści ! ... Będzie się trochę działo <3 ... Napisałam ten rozdział dzięki Alis Kjedyś Szinołda. która marudziła mi codziennie żebym coś napisała <3 wielkie THX dla Cb ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
